Centrum Nowej Ewangelizacji pod Szczecinem - Witkowo Drugie


Strona ewangelizacyjna

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 
Strona główna Rozważania biblijne Owoce ducha OWOCE DUCHA - Wprowadzenie
OWOCE DUCHA - Wprowadzenie PDF Drukuj Email

OWOCE DUCHA "Wprowadzenie". Henryk Krzosek

Zanim zaczniemy mówić o owocach najpierw należy położyć  fundament. Dowiemy się teraz  co musimy poznać aby zacząć przynosić owoce.

Pierwszy tekst, który mówi o owocach Ducha – List do Galatów R.5 w.16-25: ”Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie  podlegać  Prawu. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie,  bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść, gniew, pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem:  ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami
i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.”
Kiedy czytamy ten tekst widzimy, że w pierwszych pięciu wersetach duch jest napisany z małej litery. Nie chodzi tu o Ducha Świętego, lecz o ducha, którego Bóg w nas wskrzesza podczas chrztu. Ten duch, który  był dla nas martwy (gdy jako grzesznicy rodzimy się oddzieleni od Boga) poprzez chrzest został przez Boga wskrzeszony w nas. Duch Święty daje nam zdolność w naszym duchu do owocowania, ale to jest nasza odpowiedzialność.

To duch człowieka ma przynosić w nas owoce.

Inaczej jest z darami  Ducha Świętego, które Św. Paweł zapisał w I Liście do Koryntian: dar proroctwa, dar mądrości, dar czynienia cudów, dar uzdrawiania …. Duch Święty używa człowieka w stosunku do darów. W stosunku do owoców to jest nasza odpowiedzialność - będziemy owocować czy nie. Kiedy zostaliśmy ochrzczeni nasz duch, który jest w nas, został pobudzony Duchem Bożym i uzdolniony do owocowania. Problem, polega na tym, że często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Mówimy na przykład: nie mam owocu cierpliwości bo Bóg nam nie dał. Nie – to my nie wskrzesiliśmy tego owocu w nas. Nasz duch też przemawia do nas. Mówi nam, że mamy być cierpliwi, uprzejmi, dobrzy ….
Kiedy jesteśmy posłuszni temu co mówi do nas nasz duch, Duch Święty powoduje, że zaczynamy owocować.

Niektórzy uważają, że duch i dusza to jest to samo. W I Liście do Tesaloniczan Bóg powiedział: „Sam zaś Bóg pokoju niech uświęca was całych, aby nietknięty duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego,  Jezusa Chrystusa.” A więc Bóg mówi, że mamy ducha, duszę i ciało. Z tego składa się człowiek. W Słowniku Teologii Biblijnej różnica między duszą a ciałem jest opisana następująco: jeżeli dusza jest oznaką życia, to jednak nie jest ona źródłem życia. Dla Semitów to Bóg poprzez swojego Ducha jest źródłem życia w nas. Dusza – psyche i duch – pneuma (po grecku) różnicują się nawzajem. Sam Bóg w swoim Słowie mówi, że tylko On jest w stanie rozróżnić w nas co jest z ducha a co z duszy. „Żywe bowiem jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.” Widzimy tu, że duch i dusza człowieka to nie to samo, ale tylko
i wyłącznie Słowo Boże może to rozgraniczyć. Prawdziwy JA to duch stworzony na podobieństwo Boga. Dlatego Św. Paweł powiedział, że ujarzmia swoje ciało. Ciało to nie Paweł, bo Paweł mówi: „Ja ujarzmiam swoje ciało”. To tyle na temat różnicy między duchem a duszą.

Teraz konkretne wersety z Biblii, które mówią o owocowaniu:

Ewangelia wg Św. Jana R.5 w.1-5: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, tej przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.” Jezus mówi – będziecie owocować, ale warunek - musicie trwać we Mnie. Jeżeli trwamy w Chrystusie, Duch Święty daje nam potrzebne soki abyśmy przynosili owoce – owoce w naszym duchu. Duch wprowadza te owoce do naszej duszy.  Dusza człowieka to:  nasz umysł, nasze emocje, nasza wola. Te owoce potem przechodzą do naszego ciała i widać naszą cierpliwość, łagodność. Lecz jeżeli nie będziemy trwali w Chrystusie nic nie możemy uczynić, albowiem owoc rodzi się z natury drzewa. A natura Boża jest zaszczepiona w naszym duchu poprzez Ducha Świętego.

Następny werset mówi, ze ten kto się łączy z Panem jest z Nim jednym Duchem. Kiedy łączymy się z Jezusem jesteśmy jednym Duchem i wtedy owocujemy.

Owocowanie nie dokonuje się bez konfliktu. Nasz duch żyje w ciele, a ciało ciągnie w innym kierunku aniżeli duch. Nie ma między ciałem a duchem jedności. Duch chce produkować owoce, ale ciało się temu sprzeciwia i chce produkować owoce ciała: nienawiść, spory, kłótnie, pijaństwa….. Nie ma tutaj jedności, jest wielki konflikt. Bóg i o to się zatroszczył. Dlatego Św. Paweł napisał, że „zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć razem z Nim zostaliśmy pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli
w nowe życie. Jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.”
Przez chrzest jesteśmy zanurzeni w Jezusie Chrystusie, rodzimy się do nowego życia i jesteśmy zdolni opanować żądze ciała jako nowo narodzone dzieci. Ale te nasze ciała zawsze będą domagały się swojego. I o tym też pisze Św. Paweł: „Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego co chcę, ale to czego nienawidzę, to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawo, że jest dobre.
A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro. Bo łatwo przychodzi mi chcieć tego co dobre, ale wykonać nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który mieszka we mnie. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło, albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodnie z Prawem Bożym, w członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.”
I później Paweł mówi: „Nieszczęsny ja człowiek. Któż mnie wyzwoli z ciała co wiedzie ku śmierci.” Tragedią by było gdyby ten 7 Rozdział Listu do Rzymian zakończył się na tym wersecie. Lecz Paweł w 8 Rozdziale napisał, że w Jezusie Chrystusie jesteśmy w stanie ujarzmić ciało. My, ludzie, którzy kochamy Boga, mamy umiłowanie w woli Bożej. Chcemy czynić dobrze, prowadzić prawe życie, ale w naszych członkach, w naszym ciele mieszka inne prawo. Nasz duch został uwolniony spod prawa grzechu, lecz grzech mieszka nadal w naszym ciele. Jest w nas walka, ale Paweł znalazł odpowiedź: w Jezusie Chrystusie jestem więcej niż zwycięzcą. Owocowanie nie odbywa się bez konfliktu, ale to my mamy zdolność i siłę aby ujarzmić nasze ciało.

Jak mamy owocować?

Duch Święty uzdalnia nas do owocowania i do nas należy współpraca z Duchem Świętym. Wiemy też, że jeżeli zdecydujemy się współpracować w naszym duchu z Duchem Świętym to natrafimy na opozycję: naszego ciała i naszego rozumu. Rozum należy do duszy. Ale my mamy władzę decydowania - mimo wszystko ja idę za tym głosem, który wydobywa się z mojego ducha.  Bóg mi w tym pomoże.

Dwie rzeczy, które poprowadzą nas do owocowania:

  1. Musimy zakorzenić się we właściwą glebę. Wiemy, że bez korzenia nie ma owocu. Gdzie i jak głęboko się zakorzenimy taki przyniesiemy owoc.

Kilka miejsc, w których powinniśmy się zakorzenić ażeby owocować:

- Przede wszystkim musimy się zakorzenić w Jezusie ChrystusieJak więc przyjęliście naukę o Jezusie Chrystusie jako Panu, tak w Nim postępujcie. Zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze jak was nauczono pełni wdzięczności.” Zapuśćmy korzenie w Jezusa Chrystusa. Ks. Izajasza: „Reszta ocalałych z domu Judy ponownie zapuści w głąb korzenie… w górze wyda owoc”. Bez zapuszczenia korzenia nie ma owoców.

-Druga gleba gdzie musimy zapuścić korzenie to jest Słowo Chrystusa. „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a Słowa Moje w was, poproście o cokolwiek chcecie, to się wam spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie, i staniecie się Moimi uczniami.” Zakorzeńmy się w Słowie Jezusa Chrystusa, czyli w Piśmie Świętym. Musimy zapuścić głęboko korzenie w Pismo Święte.

- Trzecia gleba, gdzie powinniśmy zapuścić korzenie – w miłości. „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach, abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi Świętymi  zdołali ogarnąć duchem czym jest szerokość, długość, wysokość, głębokość, i poznać miłość Chrystusa przewyższającą wszystką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą pełnią Bożą.” Musimy zakorzenić się w miłości. W miłości wkorzenieni
i ugruntowani zdołamy pojąć długość, szerokość, wysokość, głębokość, to znaczy wszystko. Dużo ludzi chciałoby wszystko wiedzieć, ale nie wiedzą, że źródłem tego wszystkiego jest po prostu miłość Boga. Jest powiedziane, że jeśli się zakorzenimy w tą miłość,  to przewyższy ona wszystką wiedzę. Zostaniemy napełnieni całą pełnią Bożą. Tak ważne jest abyśmy się zakorzenili w miłości, którą Bóg ma dla nas.

- Musimy się zakorzenić w Domu Pańskim. Dom Pana to jest Kościół, wspólnota, do której należymy, spotkania modlitewne, nauki takie jak ta. Kościół to nie tylko Masza Św.
w Kościele. Dom Pana jest żywy i aktywny przez 7 dni w tygodniu. „Zasadzeni w Domu Pańskim zakwitną na dziedzińcach naszego Boga, wydadzą owoc nawet i w starości, pełni soków i zawsze żywotni.” Piękne jest to, że również w starości mamy wydawać owoce, mamy być aktywni. Ale warunkiem tego jest zakorzenić się w Domu Pana, w Kościele, we wspólnocie, w spotkaniach modlitewnych.

  1. Musimy poddać się oczyszczeniu. Jezus powiedział: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we mnie nie przynosi owocu – odcina. Każdą zaś, która przynosi owoc – oczyszcza aby przynosiła owoc obfitszy.” Od pierwszej Księgi Biblii po ostatnią Bóg ciągle mówi o oczyszczeniu. Nie ma służby dla Boga bez oczyszczenia. Aby zbliżyć się do Boga nie potrzebujemy zmiany miejsca, ale potrzebujemy zmiany swojego stanu. Bywają tacy co mówią: Ja nie grzeszę. Psalmista powiedział: „Kto jednak dostrzega swoje błędy? Oczyść mnie od tych, które są zakryte przede mną.” Może nam się wydawać, że jesteśmy czyści, ale w Bożych oczach mamy coś co powinno być oczyszczone, odcięte z naszego życia. Kiedy Bóg powołał Mojżesza aby wyzwolił lud izraelski
    z niewoli egipskiej, objawił mu się w krzaku gorejącym na pustyni. Mojżesz zaczął się wymawiać, miał wątpliwości. Bóg mu powiedział: „Włóż rękę swoją w zanadrze”. Mojżesz włożył. Bóg powiedział: „Teraz wyjmij”. Wyjął i ta ręka była trędowata. W każdym z nas jest pewnego rodzaju trąd, który nie podoba się Bogu. Bóg mu powiedział:  „Teraz włóż tą rękę jeszcze raz w zanadrze”. Mojżesz włożył, a gdy wyjął ręka była czysta. Bóg go oczyścił. Każdy
    z nas ma coś, co Bóg chciałby oczyścić. Oczyszczenie nie jest przyjemnością. Ono usuwa z nas bezproduktywne rzeczy, wszystko to, co nam przeszkadza owocować. Bóg chce nas oczyszczać. Tylko wtedy kiedy dajemy się oczyszczać przynosimy owoc coraz obfitszy.

„Obmyj mnie zupełnie z mojej winy, oczyść mnie z grzechu mojego” – mówi Psalmista. Tylko Bóg jest w stanie nas oczyścić i wtedy możemy owocować. Tylko oczyszczona winnica przynosi wspaniałe owoce. My jesteśmy tą winną latoroślą.  Bóg jest tym, który oczyszcza. Jeżeli chcemy przynosić owoce to musimy poddać się oczyszczeniu.

 

„Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu. Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą co swe korzenie puszcza ku strumieniowi. Nie obawia się skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście, także w roku posuchy nie doznaje niepokoju
i nie przestaje wydawać owocu.” Od nas Bóg tego wymaga abyśmy zakorzenili się w Jezusa,
w Jego Słowo, w miłość, w Jego Kościół. Wtedy,  nawet jeżeli przyjdzie posucha, upał, utrzymamy zielone liście,  nie doznamy niepokoju i zawsze będziemy owocować.  AMEN

Amen
Opracowała Gosia

 

Wybierz video

Loading
Loading Viddler Videos

    Powered By Viddler


    Wsparcie techniczne Tomasz Nalepa oraz:
    Projektowanie stron Szczecin - Pozycjonowanie stron Szczecin Profesjonalne strony www