| OWOCE DUCHA - Opanowanie |
|
|
|
|
OWOCE DUCHA "Opanowanie". Henryk Krzosek W Liście do Galatów Św. Paweł mówi o Owocach Ducha R.5 w.22: „Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.” Owoc „opanowanie” w dziewięciu różnych tłumaczeniach Biblii przedstawiany jest: w pięciu jako wstrzemięźliwość, w trzech jako opanowanie, a w jednym tłumaczeniu jako trzeźwość. Owoc ten przedstawia cnotliwe życie charakteryzujące się tym, że człowiek poskramia swoje cielesne żądze. Najlepszym sformułowaniem tego owocu jest wstrzemięźliwość. Wyraz ten jest zamienny z opanowaniem – chodzi o ten sam Owoc Ducha. List do Galacjan R.5 w.24: „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami.” Tutaj Św. Paweł mówi, że mamy poskramiać czy krzyżować nasze namiętności, pożądliwości. Można tu użyć takiego sformułowania - potrzebujemy samodyscypliny czy samokontroli. Dlatego można powiedzieć, że jest to owoc wstrzemięźliwości, opanowania, czy samodyscypliny. Samodyscyplina jest to współpraca z łaską Boga. Bóg daje nas moc abyśmy my byli zdolni wybierać w życiu to co jest właściwe dla nas, co Bogu się podoba. W Dziejach Apostolskich R.24 w.24-25 jest opisana historia kiedy Prokurator Judei Feliks wezwał Apostoła Pawła na rozmowę, żeby opowiedział mu o Jezusie Chrystusie: „Po kilku dniach przybył Feliks ze swoją żoną Druzyllą, która była Żydówką. Posłał po Pawła i słuchał jego (nauki) o wierze w Jezusa Chrystusa. Lecz kiedy Paweł mówił o sprawiedliwości i o wstrzemięźliwości, i o przyszłym sądzie, Feliks przestraszony odpowiedział: Teraz możesz odejść. Gdy znajdę czas, wezwę cię znowu.” Wszystko było dobrze kiedy Św. Paweł mówił Feliksowi o Jezusie Chrystusie. Często jest tak w Kościele wśród wierzących, że wszystko jest dobrze kiedy mówimy co Jezus dla nas zrobił: że umarł za nasze grzechy, że zmartwychwstał, że daje nam moc, że zesłał Ducha Świętego. Ale na tym nauka Jezusa Chrystusa się nie kończy. Nauka Jezusa Chrystusa mówi też o sprawiedliwości, o wstrzemięźliwości i o przyszłym sądzie. Kiedy Paweł zaczął mówić Feliksowi o wstrzemięźliwości, że musi powstrzymywać swoje żądze, czy o sądzie przyszłym, Feliks się wystraszył i odesłał Pawła. Nie chciał nic słyszeć na ten temat, bo żył „na bakier” z tymi cnotami. Druzylla była jego trzecią żoną. Druzylla też porzuciła swojego pierwszego męża dla Feliksa. Więc ani sprawiedliwości nie było w życiu Feliksa, ani wstrzemięźliwości. Po prostu zaspakajał swoje żądze – jedna żona mu nie odpowiadała to brał sobie drugą. Był Prokuratorem więc miał władzę prawie królewską w Judei. On decydował o wszystkim. Tutaj Paweł mu mówił o sądzie i Feliks się wystraszył. Tak samo może być, że wierzący chrześcijanin chce słyszeć o Bogu jaki jest dobry, że Bóg nas kocha, ale nie chce słyszeć o tym, że przyjdzie taki czas, że wszystko zostanie poddane pod sąd Boży. Jak my wtedy się zachowamy? Może tak jak Feliks – nie będziemy chcieli słyszeć kiedy Bóg będzie mówił na przykład o wstrzemięźliwości. Dlatego tak ważne jest dla nas dzisiaj żebyśmy wybrali drogę wstrzemięźliwości. Do tego nas zachęca Jezus, do tego nas zachęca Nowy Testament, do tego nas zachęca Św. Piotr, który w swoim 2 Liście R.1 w.5-10 powiedział tak: „Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznawaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Komu bowiem ich brak, jest ślepym – krótkowidzem, i zapomniał o oczyszczeniu z dawnych swoich grzechów. Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc nie upadniecie nigdy.” Piotr ma tu swoją listę Owoców Ducha: cierpliwość, pobożność, przyjaźń braterska, miłość. Piotr mówi: to mamy rozwijać, to mamy pielęgnować w naszym życiu, bo kiedy to czynimy poznajemy coraz bardziej Jezusa Chrystusa i nie upadniemy nigdy. Nikt nie chce upadać, ale kto chce mieć samodyscyplinę w życiu? To już jest troszeczkę trudniej. To samo mówi Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian R.9 w.24-27: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.” Paweł porównuje tutaj chrześcijan do rzymskich atletów, do sportowców, którzy byli wstrzemięźliwi w wielu dziedzinach życia aby zdobyć nagrodę (tą przemijającą nagrodę), aby zdobyć laurowy wieniec chwały. Tych atletów, którzy ćwiczyli i powstrzymywali się od wszystkiego aby zdobyć nagrodę było wielu, ale jeden tylko ją otrzymywał. Tak samo dzisiaj sportowcy ciężko trenują. Do zdobywania medali nie wystarczą same zdolności. To jest droga wyrzeczeń, droga wstrzemięźliwości. Paweł mówi: skoro sportowcy to czynią dla przemijającej chwały, my mamy być wstrzemięźliwi dla nieprzemijającej nagrody. Jest nagroda dla nas. Bóg dla nas przygotował wieniec, i o tym mówi Apokalipsa Św. Jana R.3 w.11: „Przyjdę niebawem: Trzymaj, co masz, by nikt twego wieńca nie zabrał!” Te słowa mówi Jezus. Jezus ma dla nas wieniec chwały, o który drugi raz nie będziemy już musieli zabiegać. Jezus mówi: trzymaj co masz, bądź wstrzemięźliwy, trzymaj samodyscyplinę, bądź opanowany w swoim życiu, bo mam dla ciebie wieniec chwały. A przyjdę niebawem. W tego musimy sobie zdawać sprawę, że jeżeli chcemy zdobyć ten wieniec chwały to musimy w naszym życiu ćwiczyć wstrzemięźliwość, samodyscyplinę, opanowanie. Dwie dziedziny życia, w których powinniśmy być wstrzemięźliwi:
Dzielą się na dwie kategorie: te przyjemności, z których możemy korzystać oraz te, które są dla nas jako dla wierzących zabronione. O zabronionych przyjemnościach wszyscy wiemy. Jest na przykład przyjemnie mieszkać w ładnym, wygodnym domu i Bóg tego chce. Lecz żeby mieć taki piękny dom nie możemy zdobywać pieniędzy w niewłaściwy sposób, nie możemy kraść, okłamywać, bo Bóg mówi – nie kradnij, nie kłam. Z takich przyjemności nie możemy korzystać. Seks jest dobry, lecz nie można nam korzystać z seksu pozamałżeńskiego. Są przyjemności, które Bóg nam dał, z których Bóg chce żebyśmy korzystali, ale w tych właśnie przyjemnościach powinniśmy być wstrzemięźliwi. Na przykład jedzenie – Bóg chce żebyśmy jedli, ale w spożywaniu naszych potraw musimy być opanowani. Nie możemy się obżerać. Kilka urywków ze Starego Testamentu z Księgi Przysłów R.23 w.1-3: „Gdy z możnym do stołu usiądziesz, pilnie uważaj, co masz przed sobą; nóż sobie przyłóż do gardła, jeśli masz gardło żarłoczne. Nie pożądaj jego przysmaków, bo to pokarm zwodniczy.” Jeżeli jesteś zaproszony na jakąś ucztę i jest stół pełen przysmaków, nie możesz się powstrzymać, to Bóg mówi – lepiej sobie nóż przyłóż do gardła, opanuj się, nie jedz wszystkiego. Księga Przysłów R.25 w.16: „Znalazłeś miód – tyle zjedz, ile trzeba, byś się objadłszy nie zwrócił.” Miód jest dobry i Bóg chce żebyśmy go jedli ale nie w nadmiarze. Bóg w Biblii mówi, że chce nam dać takie życie żeby było jak miód, ale musimy korzystać z naszego życia z opanowaniem, wstrzemięźliwością, abyśmy nie zwrócili. Jest powiedzenie: konsumuj życie. Życie trzeba konsumować jakie jest, a więc wszystko co mam możliwość to wchłaniam w siebie. Bóg mówi: nie, bądź wstrzemięźliwy w tej dziedzinie. W jedzeniu musimy być wstrzemięźliwi. Powinniśmy umiejętnie dozować nasz sen. Sen jest potrzebny człowiekowi. To Bóg dał nam sen żebyśmy mogli wypocząć, ale sen musi mieć swoje granice. Księga Przysłów R.20 w.13: „Nie kochaj spania, byś nie zubożał, miej oczy otwarte – nasycisz się chlebem.” Bóg mówi: nie kochaj spania bo będziesz ubogi. Bóg chce żebyśmy zwyciężali a nie śnili o zwycięstwie. Przypowieści Salomona R.23 w.20-21: „Nie bądź z tych, co winu hołdują lub mięsem się lubią obżerać; bo pijak i żarłok jest w nędzy, ospałość chodzi w łachmanach.” Księga Przysłów R.24 w.30-34: „Szedłem koło roli próżniaka i koło winnicy głupiego: a oto wszystko zarosło pokrzywą, ciernie całą jej powierzchnię pokryły, kamienny mur rozwalony. Skierowałem uwagę, spojrzałem, zobaczyłem i wysnułem naukę: Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć, a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek jak biedak żebrzący.” Jeżeli kochamy spanie to nie mówmy, że Bóg się na nas gniewa bo nam tego i tego brakuje. Bóg mówi: będziesz nędzarzem jak włóczęgą bo kochasz spanie. Musimy się powstrzymywać. Dwanaście godzin snu dla człowieka dorosłego to jest za dużo. Salomon powiedział, że wszystko zarosło pokrzywą i cierniem , cała posiadłość właściciela. Pokrzywa i ciernie są w Biblii symbolem przekleństwa. Bóg powiedział: cierń i oset ziemia będzie ci rodziła. To jest przekleństwo, Bóg przeklął ziemię. Jeżeli ja śpię ponad miarę to ściągam na siebie przekleństwo. Sen i jedzenie – Bóg mówi – jest dobre, ale powstrzymaj się. Dlaczego mam się powstrzymać skoro to jest dobre? Na to pytanie daje nam odpowiedź Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian R.6 w.12: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.” Wszystko mi wolno, ale dlaczego ja mam oddać się w niewolę? Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść. Długi sen nie przynosi korzyści. Jeżeli będę pozwalać sobie spać dłużej i dłużej to później wpadnę w niewolę. Nawet usiądę na krześle, założę ręce i już śpię. To jest niewola. Musimy być wstrzemięźliwi. Odpowiadamy dalej na pytanie: dlaczego mamy się powstrzymywać skoro to jest dobre? Księga Przysłów R.25 w.28: „Miastem odkrytym, bez murów, jest człowiek nieopanowany.” W czasach Króla Salomona każde miasto było obwarowane murem. Jeżeli miasto nie miało muru było ciągle narażone na grabieże. Król Salomon porównuje człowieka do miasta odkrytego, bez murów. Jest to człowiek nieopanowany w swych żądzach. Wiemy o tym, że diabeł jak lew ryczący krąży i szuka kogo by pożreć. Diabeł szuka wyłomu w naszym życiu. Każdy z nas powinien mieć mur ochronny i nie dopuszczać diabła. Diabeł krąży, szuka i widzi: tędy nie wejdę bo się modli, tu chodzi na spotkania, tu czyta Biblię, tu wyznaje Jezusa. Jeżeli nie będziemy mieli samodyscypliny to diabeł wcześniej czy później znajdzie dziurę i dokona jakiegoś wyłomu w naszym życiu. Ciągle jesteśmy narażenie na niebezpieczeństwa jakie proponuje nam świat. Biblia mówi, że diabeł jest bogiem tego świata i że trzy rzeczy wprowadzają nas w grzech: świat, nasze ciało i szatan. Są to trzy główne źródła grzechu. Świat, ciało i szatan współgrają ze sobą aby dokonać wyłomu w naszym murze obronnym. Jak to się dzieje? Świat nam coś proponuje np. z reklamy: Ludzie – pieniądze wam się należą. To jest propozycja świata. Człowiek słyszy tą propozycję i ciało zaczyna reagować, wręcz wariować na tym punkcie. Ciało trudno ujarzmić. Jeżeli świat rzuca taką propozycję – pieniądze ci się należą, ciało już mówi – ja chcę mieć np. lepsze mieszkanie, nowy samochód. Znowu świat proponuje – weź kredyt. Człowiek w tym momencie traci samodyscyplinę. Nie zastanawia się czy jest w stanie spłacić ten długoletni kredyt, jakie będą tego konsekwencje, tylko idzie za tym. Idzie do banku, bierze kredyt i wyłom w murze już jest dokonany. Szatan wtedy wchodzi do naszego życia i zaczyna np. od małej sprzeczki ze współmałżonkiem o spłatę raty kredytu. Od tego zaczyna się brak zaufania w małżeństwie. Małżonkowie coraz bardziej oddalają się od siebie. Szatan spokojnie realizuje swój plan. Później dochodzi do rozwodu i dzieci nie mają rodziców. To jest dzieło diabła. Skąd to się wzięło? Z braku samodyscypliny. Bóg daje nam siłę abyśmy byli wstrzemięźliwi, opanowani, abyśmy się zastanowili nad każdą decyzją. Księga Przysłów R.16 w.32: „Cierpliwy jest lepszy niż mocny, opanowany – od zdobywcy grodu.”
Nasz język musi być powstrzymywany. List Św. Jakuba R.1 w.26: „Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw.” Jeżeli uważamy się za ludzi religijnych, ale nie powściągamy naszego języka, to nasza pobożność nie ma żadnych podstaw. Chrześcijanin musi panować nad językiem, musi wiedzieć jakie słowa wypowiada. Księga Przypowieści Salomona mówi, że życie i śmierć jest w mocy języka – jak człowiek go używa, taki spożyje zeń owoc. Jakub mówi że mamy powściągać nasz język, bo jeżeli nie, to nasza pobożność jest pozbawiona podstaw. List Św. Jakuba R.3 w.2-8: „Wszyscy bowiem często upadamy. Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. Jeżeli przeto zakładamy koniom wędzidła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy całym ich ciałem. Oto nawet okrętom, choć tak są potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny ster nadaje taki kierunek, jak odpowiada woli sternika. Tak samo język, mimo że jest małym organem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu.” Jakub mówi tutaj wyraźnie, że język jest tym organem, który ma wpływ na całe nasze życie, jak ster u statku, ale w nim jest zło pełne zabójczego jadu. Językiem zabijamy, dajemy życie. Jakub mówi również: jeżeli nie grzeszymy mową to jesteśmy w stanie utrzymać w ryzach całe nasze życie. Człowiek jednak języka nie jest w stanie okiełznać. Jest sposób aby ujarzmić język – tylko i wyłącznie mocą Ducha Świętego. Ta moc przejawia się przez Owoc Ducha „wstrzemięźliwość”. Jeżeli mamy świadomość, samokontrolę tego co mówimy, to Bóg daje nam moc abyśmy nie wypowiadali niewłaściwych rzeczy. Tylko wtedy nasze życie może iść od zwycięstwa do zwycięstwa. Jeżeli mamy tą świadomość to zabiegamy o Owoc Ducha jakim jest wstrzemięźliwość w mówieniu. Biblia w wielu miejscach mówi o języku: „Panie postaw wartę przy moich wargach”. Sami nie jesteśmy w stanie naszego języka ujarzmić. Językiem możemy zabijać – to jest zło pełne zabójczego jadu. Możemy językiem ranić innych ludzi, którzy potem przez lata żyją z tymi ranami. Na przykład kiedy matka mówi do syna: jaka kobieta będzie cię chciała? Ona zabiła tego młodego chłopaka, który szuka żony, bo mu „matka autorytet” powiedziała: jaka kobieta będzie cię chciała? Skoro matka tak mówi to ten chłopak zwraca się do mężczyzny i staje się homoseksualistą. A matka potem płacze – dlaczego? – przecież ja dałam mu takie dobre wychowanie. Nie wie, że zabiła w nim tą właściwą relację mężczyzna-kobieta, przez język. Musimy powstrzymywać nasze cielesne przyjemności i język
Amen
Opracowała Gosia
|




