| Strach przed człowiekiem |
|
|
|
|
Na ostatnim spotkaniu mówiłem o bojaźni Bożej. A więc mam się bać się Boga. Ale bojaźń Boża nie jest taką bojaźnią jak pójście do dentysty czy jak zły pies wyskoczy nagle z odwórka i leci w Twoją stronę. Nie, bojaźń Boża to jest szacunek, respekt, cześć dla Stwórcy. Mamy się Boga bać mając tą świadomość, że kiedyś staniemy przed trybunałem Chrystusa, więc nasze postępowanie, nasze czyny, nasze słowa wszystko musi być robione w bojaźni Bożej. Wtedy naprawdę nasze życie i nasza wieczność będzie radosna i obfita. Kogo mamy się nie bać? Boga mamy się bać ale nie mamy się bać człowieka. Kiedy spojrzymy w tym kontekście na życie ludzi, zobaczymy jak strach przed drugim człowiekiem paraliżuje ludzi. I to jest paniczny strach. Strach, który nie pozwala abyśmy rozwinęli swoich możliwości, swoich zdolności. Kiedy zostaniemy uwolnieni od strachu przed człowiekiem nasze życie stanie się potężną bronią w ręku Boga. Dopóki panuje w nas tego rodzaju strach nie możemy rozwinąć potencjału, który w nas jest. Bez względu na to jaki to jest rodzaj strachu: - strach przed odrzuceniem, - strach przed prześladowaniem, - strach przed zranieniem. Bóg chce nas uwolnić, Bóg chce abyśmy byli wolni od tego strachu. I tak jak to robimy zawsze, dzisiaj też spojrzymy na niektóre biblijne sytuacje, aby dowiedzieć się na czym to polega i jakie ma działanie strach przed człowiekiem, a następnie jak się uwolnić od takiego strachu.
1. Strach przed człowiekiem może powstrzymać nas przed wypełnieniem woli Boga. Pierwsza Księga Samuela, Rozdz.15 w.18-26. Ten urywek mówi o historii Saula- pierwszego króla izraelskiego i Samuela pierwszego proroka. Prorok Samuel mówi do Saula: „Pan wysłał Cię w drogę i nakazał: Obłożysz klątwą tych występnych Amalekitów, będziesz z nimi walczył, aż ich zniszczysz. Czemu więc nie posłuchałeś głosu Pana? Rzuciłeś się na łup, popełniłeś więc to, co złe w oczach Pana. Saul odpowiedział Samuelowi: Posłuchałem głosu Pana szedłem drogą, którą mnie posłał Pan. Przyprowadziłem Agaga, króla Amalekitów, a Amalekitów obłożyłem klątwą. Lud zaś zabrał ze zdobyczy drobne i większe bydło, aby je w Gilgal ofiarować Panu, Bogu twemu, jako pierwociny rzeczy obłożonych klątwą. Samuel odrzekł: Czyż milsze są Panu całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa głosowi Pana? Właśnie, lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość - od tłuszczu baranów. Bo opór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak zło bałwochwalstwa. Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana, odrzucił cię On jako króla. Saul odrzekł na to Samuelowi: Popełniłem grzech. Przekroczyłem nakaz Pana i twoje wskazania, bałem się bowiem ludu i usłuchałem jego głosu. Ty jednak daruj moją winę i chodź ze mną, ażebym oddał pokłon Panu. Na to Samuel odrzekł Saulowi: Nie pójdę z tobą, gdyż odrzuciłeś słowo Pana, dlatego też odrzucił Cię Pan. Nie będziesz już królem nad Izraelem.” Saul był wybrańcem Boga, pierwszym królem Izraela. Chociaż nie był to do końca Boży plan aby Izrael miał króla, ale Bóg zgodził się na to i wybrał najlepszego mężczyznę, najlepszego człowieka w Izraelu. Saul był najpotężniejszym wojownikiem. Biblia mówi, że przewyższał wszystkich o głowę. Jednak ten wielki król, wybraniec boży, uląkł się ludu, wystraszył się ludzi, nie posłuchał Boga. Bóg powiedział, że ma zniszczyć wszystko co należy do Amalekitów. Saul tego nie zrobił, nie posłuchał Boga i Samuel to napiętnował. Samuel, prorok boży, przyszedł do Saula i mówi: ”zachowałeś to bydło, wszystko to miało być zniszczone”, a Saul wtedy zrzuca winę na ludzi: ja zachowałem słowa Pana, ale bałem się ludu, oni chcieli abym to zachował i usłuchałem ich. Jeżeli boimy się ludzi możemy rozminąć się z wolą Bożą. Nasze wybory nie możemy zrzucać na ludzi: to on jest winny, to żona, dlatego nie było mnie na spotkaniu. Nie możemy zrzucać winy tak jak ten uczeń, który przychodzi ze świadectwem na koniec roku szkolnego do domu. Ojciec patrzy i mówi: <no, za takie świadectwo ktoś musi ponieść karę> Uczeń na to: <tak Tata, ja wiem gdzie mieszka nasz nauczyciel.> Saul chciał zrzucić winę na lud: to oni nie posłuchali Pana. Bojąc się ludzi możemy stracić pozycję jaką Bóg nam dał. Bóg dał Saulowi pozycję króla, Bóg dał namaszczenie. Kiedy boimy się ludzi możemy to stracić. Kiedy Saul został namaszczony na króla Bóg powiedział, że On i jego potomstwo będzie zasiadało na tronie. Kiedy Saul nie był posłuszny Bogu bo bał się ludzi, nie tylko sam stracił królestwo, ale też jego potomkowie zostali odsunięci od tronu królewskiego. Bóg powiedział: wybrałem sobie innego człowieka na króla i Jemu dam królestwo na wieki. Wybrał pasterza Dawida. Nieposłuszeństwo Saula miało wpływ na jego rodzinę, na przyszłe pokolenia. Miejmy tą świadomość, że ze strachu przed ludźmi nie zrobimy tego, do czego Bóg nas powołuje i to ma oddźwięk w następnych pokoleniach, w naszych dzieciach, wnukach. Saul nie chciał stracić przychylności ludu, a stracił przychylność Boga. Musimy nauczyć się tej lekcji, że kiedy robimy to do czego Bóg nas powołuje zawsze będziemy mieli konflikty, zawsze natrafimy na opozycje. W takiej sytuacji powinniśmy zawsze słuchać woli Boga, a nie bać się ludzi.
2. Strach przed człowiekiem doprowadza do kompromisów, doprowadza do wyrzeczenia się moralnych czy etycznych wartości i do kłamstw.
I tutaj jest sytuacja drugiego potężnego człowieka namaszczonego, sytuacja Abrahama. Jest to też wybraniec Boży. Bóg mu powiedział: wyjdź od swojej rodziny, idź do miasta, które ci wskażę. Abraham, wtedy jeszcze Abram, wyszedł w posłuszeństwie. Ale kiedy tak wędrował, wędrował, zbliżał się do Egiptu. W Księdze Rodzaju Rozdz.12 w.11-13: „A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu”. Abram bał się Egipcjan i dlatego oddał swoją żonę Saraj do haremu. Mówi: obojętne co z moją żoną, ważne żeby mnie nie zabili, abym ja miał dobre życie. Dopiero po Bożej interwencji faraon zwrócił Saraj Abramowi. W następnej sytuacji, gdy już Bóg zmienił jego imię z Abram na Abraham i z Saraj na Sara, Księga Rodzaju Rozdz.20 w.1-2: „Potem Abraham powędrował stamtąd do Negebu i osiedlił się pomiędzy Kadesz a Szur. A gdy przebywał w Gerarze, mawiał o swojej żonie Sarze: Jest ona moją siostrą”. Wobec tego Abimelek, król Geraru, wysłał [swoich] ludzi, by zabrali Sarę. Abraham szedł do Geraru, tam przebywał król Abimelek. Abraham tam zaczął drżeć mówiąc: Saro ty mów, że jesteś moją siostrą ażebym ja się uchował przy życiu. Co Abimelek zrobił? Zabrał Sarę na swój dwór i Abraham z tym się godził. Poszedł na kompromis: obym ja żył, a żona to nieważne. Znowu musiał Bóg zainterweniować. Bóg pokarał Abimeleka chorobą. Powiedział do niego: masz w swoim domu coś, co nie należy do ciebie. Jest to Sara, żona Abrahama. Zwróć mu ją szybko. I kiedy Abimelek zwrócił Sarę Abrahamowi to Bóg go uzdrowił. Abraham oddał swoją żonę innemu mężczyźnie dwa razy, chociaż wiedział, że jest to niewłaściwe. Wiedział, że postępuje źle. Strach przed człowiekiem może spowodować, że po prostu pójdziemy na kompromis. Wiemy, że coś jest nie tak, wiem, że tak nie powinienem postępować, ale ze względu na to, co ludzie o mnie pomyślą, jak ludzie zareagują, zgadzam się na pewne rzeczy, które wiem, że są złe. Miejmy świadomość tego, że to też wpływa na następne pokolenia. Syn Abrahama nauczył się tej lekcji od ojca. Charakter dziecka przechodzi z ojca na dziecko. W Księdze Rodzaju Rozdz.26 w.6-7: „Tak więc Izaak zamieszkał w Gerarze. A kiedy okoliczni mieszkańcy pytali o jego żonę, odpowiedział: Jest ona moją siostrą. Bał się bowiem mówić: To moja żona, gdyż myślał sobie: Jeszcze gotowi mnie zabić z powodu Rebeki. Była ona bowiem bardzo piękna.” Nasza postawa wpływa na życie naszych dzieci. Dzieci nas obserwują. One słyszą jak rozmawiamy z ludźmi. One widzą naszą postawę i później nabierają naszego charakteru, postępują tak jak my. Kiedy dziecko widzi, że ojciec postępuje niewłaściwie mówi: kiedy dorosnę to nigdy nie będę takim ojcem. Kiedy już jest dorosły jego sąsiad mówi: Jesteś tak podobny do ojca,”wykapany ojciec”. Wyrzekamy się pewnych wartości i zaczynamy kłamać tak jak Abraham czy jego syn Izaak. Kłamiemy, bo się boimy drugiego człowieka. Starach przed człowiekiem doprowadza do rezygnacji z cnót, zalet i prawego życia. Ludzie zakładają maski. Chcą być kimś kim nie są. Dlaczego? Bo się boją, że będą odrzuceni, napiętnowani. Chcą uzyskać przychylność drugiego człowieka, towarzystwa, a więc robią wszystko aby się znaleźć w tym towarzystwie. Ja, który byłem alkoholikiem i nie piję, już nie raz spotkałem się w towarzystwie, czy w pracy, wśród kolegów, z zachętą: no co, nie wypijesz za moje zdrowie? Żeby zachować twarz, żeby być w tym towarzystwie powinienem wypić. Jest to pewien nacisk na mnie. Bóg mi dał taką odpowiedź, którą zawsze odpowiadam: „Gdybym wiedział, że to da Ci zdrowie, na pewno bym wypił”. Z paleniem papierosów jest podobnie. Zaczynamy palić bo nasi koledzy, z którymi przebywamy palą. Chcemy być jak inni. W ten sposób wciągamy się w nałóg, a potem mamy problem z rzuceniem palenia. Kiedy boimy się człowieka nie jesteśmy sobą. Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju. Nie ma drugiego takiego samego człowieka. Z dalszej historii Abrahama widać, że nauczył się tej lekcji. Zrozumiał, że jest Ojcem narodu, Sara jego żona - jest księżniczką. Musiał przejść tą lekcję: nie bać się ludzi.
3. Boimy się wyrażać to w co wierzymy.
Boimy się mówić, że jesteśmy wierzący. Często gdy idziemy do restauracji czy na pizzę widać to zamieszanie: jestem wierzący to mam modlić się, czy nie modlić? Ewangelia Św.Jana Rozdz.9 w.18-23 (jest tu sytuacja kiedy Jezus uzdrowił niewidomego od urodzenia): „Żydzi jednak nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał;, i wypytywali ich, mówiąc: „Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?. Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak to się stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata: będzie mówił sam za siebie”. Rodzice bali się powiedzieć, że Jezus otworzył mu oczy. Dlaczego? Bo Żydzi powiedzieli, że każdy kto uzna Jezusa za Mesjasza, za Syna Bożego, zostanie wzięty do niewoli. Często jest tak w życiu, że my boimy się powiedzieć, że Jezus jest naszym Panem, że wierzymy w Boga, Stworzyciela Nieba i Ziemi. Strach przed człowiekiem powstrzymuje nas od tego. Nie bójmy się! Dalej Ew.Św.Jana Rozdz.12 w.42-43: „Niemniej jednak i spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się aby ich nie wyłączono z Synagogi. Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą”. Strach przed człowiekiem, przed odrzuceniem powoduje, że zapieramy się Boga. Tak było z Nikodemem, który z obawy przed faryzeuszami przyszedł do Jezusa w nocy, bo się bał. Jezus mu w nocy objawił niesamowite rzeczy o Bożym narodzeniu: „Nikodemie, jeżeli się nie narodzisz ponownie, nie wejdziesz do Królestwa Bożego”. Strach przed ludźmi powoduje, że zapieramy się tego w co wierzymy, powstrzymuje nas od wyrażenia tego w co wierzymy.
Jak uwolnić się od strachu przed ludźmi?
Pamiętaj jak wielki jest Bóg a jak mały człowiek. Księga Izajasza Rozdz.51 w.12-15:”Ja i tylko Ja jestem twym pocieszycielem. Kimże ty jesteś, że drżysz przed człowiekiem śmiertelnym i przed synem człowieczym, z którym się obejdą jak z trawą? Zapomniałeś o Panu, twoim Stwórcy, który rozciągnął niebiosa i położył fundamenty ziemi; a ciągle po całych dniach obawiasz się wściekłości ciemiężcy, gdy ten się uwziął, by niszczyć. Lecz gdzież jest wściekłość ciemiężcy? Jeniec wnet zostanie uwolniony, nie umrze on w podziemnym lochu ani braku chleba nie odczuje. Lecz Ja jestem Pan, twój Bóg, który gromi morze, tak iż się burzą jego odmęty. Pan Zastępów to Jego imię”. Ażeby się uwolnić od tego strachu musimy spojrzeć jak wielki jest Bóg, a jak mały jest człowiek. Może tak być w naszym życiu, że boimy się człowieka, nie boimy się Boga. Ustawmy to we właściwej kolejności: bójmy się Boga, nie bójmy się człowieka. Bóg jest wielki! Napisane jest: On gromi morza. Jak sprawdzićjak wielki jest mój Bóg? Weź garść piasku w ręce. Aby obliczyć każde ziarnko w Twej ręce potrzeba przynajmniej tygodnia. Wyobraźmy sobie wiadro piasku, ile potrzeba czasu aby obliczyć każde ziarnko? A co mówi Psalmista w Psalmie 139 w.17-18: „Jak niezgłębione są dla mnie myśli Twe, Boże, jak wielkie ich mnóstwo! Gdybym je przeliczył, więcej ich niż piasku; gdybym dosięgnął kresu, jeszcze jestem z Tobą.” Więcej niż piasku na całej kuli ziemskiej jest myśli Boga o nas. Bóg jest pełen myśli i dobrych zamiarów. Drugi List do Koryntian mówi, że w Jezusie Chrystusie wszystkie obietnice, wszystkie zamiary Boga są na TAK dla nas. Bóg nieustannie myśli o Tobie. Wystarczyłoby, żeby Bóg tylko tyle myślał, że tydzień musiałbym liczyć tą garść piasku, każdą myśl Boga. A Bóg jest o wiele większy! Wszystkie obietnice Boga są na TAK w Jezusie Chrystusie. A my boimy się, że stracimy pracę. Boimy się szefa, że każe nam robić nadgodziny, przychodzić w niedzielę do pracy. Spójrzmy jaki wielki jest Bóg, a jak mały jest człowiek.
Rozpoznajmy kim jesteśmy. Drugi List do Tymoteusza Rozdz.1 w.7: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia”. Słowo „duch” jest tutaj napisane z małej litery. Więc nie chodzi tu o Ducha Świętego, lecz chodzi o ducha, który jest w nas. Jeżeli należymy do Boga to mamy ducha mocy. Niedawno zobaczyłem rozkrojony owoc awokado. Nigdy nie przypuszczałem, że awokado może mieć w środku taką dużą pestkę. Tak samo może być z nami. Nie zdajemy sobie sprawy, że w nas, w naszym wnętrzu, jest coś potężnego, wielkiego. To jest nasz duch, który współpracuje z Duchem Świętym. I w naszym duchu jest ta moc. My musimy to rozpoznać. Ja wiem kim ja jestem, jestem uczestnikiem Boskiej natury. Muszę to rozpoznać, że we mnie Bóg coś zawarł. Ja, to nie to ciało, które widać. Jest we mnie coś, to jest duch mocy. Słowo Boże mówi w Liście do Hebrajczyków Rozdz.4 w.12, że słowo Boże oddziela ducha od duszy. Musimy odkryć, że coś w nas jest. Przez słowo Boże to odkrywamy. Mamy ducha mocy. Dlatego Św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian w.29 napisał: „Po to właśnie się trudzę walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie”. Jesteśmy w stanie zrobić wszystko do czego Bóg nas powołuje. Nie musimy się lękać szefa w pracy, pracownika w biurze. Idziemy z tą świadomością, że duch jest we mnie. Nie musimy się obawiać co oni powiedzą. Przedstawię teraz sytuację Dawida kiedy był jeszcze pasterzem Kiedy usłyszał on potężnego Goliata, który urągał Izraelitom, powiedział: Ja się z tym nie zgadzam. Wziął pięć kamieni i poszedł naprzeciw Goliata. Jak zwyciężył Goliata? Swoim duchem mocy i namaszczeniem, które było w jego duchu. Myślę, że obojętnie jak Dawid by wystrzelił kamień, on i tak trafiłby w czoło Goliata, bo to była Boża moc. Dawid wiedział, że został namaszczony. Kiedy poszedł na pole nie zaczął się modlić: O Boże, daj mi namaszczenie abym zwyciężył Goliata, użył to co było w nim czyli mocy. Używajmy tego, co jest w nas, więc tego ducha mocy, którego mamy.
Należy rozpoznać z jakiego powodu ogarnia Cię strach. Taki strach może to być brak akceptacji w środowisku, więc zaczynasz palić papierosy. Boisz się, że zostaniesz zraniony. Strach przed odrzuceniem, robimy coś, bo chcemy być zaakceptowani przez innych. My chcemy mieć przychylność innych ludzi, wiec decydujemy się na rzeczy, na które nie powinniśmy się zdecydować. Strach przed prześladowaniem, przed różnicą zdań: ktoś mówi tak a ja wiem, że powinienem powiedzieć nie, ale decyduję się na tak.
Przeciwstawiajmy się temu. Przeciwstawić się to znaczy zacząć postępować odwrotnie. Brak akceptacji - Jeżeli masz strach przed akceptacją to nie bój się wejść w to środowisko i wiedz, że zostaniesz zaakceptowany. Użyj tej mocy i zabłyśniesz w tym środowisku. Ja też jak przestałem pić miałem takie wątpliwości: jak to? to wszyscy będą pić, a ja jeden taki dziwak, nie pije? Nie, przeciwstaw się temu i powiedz: nie piję. Ludzie pytają: jak Ty to zrobiłeś? Jezus to zrobił! Odrzucenie - Wiele razy zostałem odrzucony, ale to nie znaczy, że takie jest moje życie. Nie muszę zabiegać o to. Po prostu przeciwstawiam się: byłem odrzucony, ale teraz nie będę odrzucony. Prześladowanie - Nieraz słyszałem: Heniek jak się nie modliłam to wszystko było lepiej jak teraz, więc przestałam się modlić. Tak mi powiedziała matka, która się modliła o córkę narkomankę. Córka wpadła w jeszcze większą narkomanię. Nie mów: przestaję się modlić, przeciwstaw się temu. Matka zaczęła się ponownie modlić. Dzisiaj córka tej kobiety wyszła z nałogu, jest uleczona. Kiedy Bóg powiedział Mojżeszowi żeby wyprowadził Izraelitów z niewoli, to faraon wprowadził jeszcze większe uciemiężenie. Jest to walka. W tych wszystkich sytuacjach: brak akceptacji, zranienie, odrzucenie, prześladowanie, doświadczany był Jezus. Jezusa wszyscy opuścili, nawet najlepsi przyjaciele. Aż w końcu Jezus powiedział: wszyscy mnie opuścicie, nawet najlepsi przyjaciele, ale Ojciec jest ze mną. Miejmy tą świadomość Bóg jest z nami, nawet jeżeli ktoś nas odrzuci. Jezus był zraniony. Ludzie wierzący w Izraelu, uczeni w piśmie, odrzucili Jezusa. Jezus był prześladowany. Dlaczego Jezus tego wszystkiego doświadczył? Ażeby nam dać przykład. Nie bójmy się człowieka, przeciwstawmy się.
Żyjmy tym, w co wierzymy.
Bądź sobą. Mów prawdę. Jak zapytają: gdzie byłeś? Powiedz, że byłeś na tym spotkaniu. Nie bój się powiedzieć tę prawdę.
Bądźmy sobą, a na pewno Bóg nas użyje na chwałę swoją!
AMEN
|



